Dan pojawił się chwilę później, w szarej koszuli, z wyrazem zmieszania i niepokoju na twarzy. Skinęłam na stolik.
— Dziękuję za przybycie — powiedziałam, ledwo panując nad głosem.
— Oczywiście… Ale co się dzieje?
Pokazałam mu telefon. Powiadomienie, rezerwacja, godzina, miejsce. Patrzyłam, jak jego twarz nagle się zmienia.
— To niemożliwe, Irina by czegoś takiego nie zrobiła…
— Tak, Dan. Robi to właśnie teraz. Z Mihaiem. Tam.
Dyskretnie wskazałam na stolik pośrodku, przy którym właśnie usiedli. Uśmiechał się do niej, dotykając jej dłoni, a ona udawała zawstydzoną. Ten widok zaparł mi dech w piersiach.
Dan oniemiał. Zacisnął dłonie na krawędzi stolika. Po chwili spojrzał na mnie.