Dziecko barona urodziło się ślepe… aż nowy niewolnik odkrył prawdę

Pewnego deszczowego wieczoru, gdy grzmoty wstrząsały oknami, Renata po raz pierwszy usłyszała nowy dźwięk. Ciche skomlenie, niemal westchnienie. Odstawiła wiadro i skradając się, weszła po schodach. Drzwi do pokoju dziecka były uchylone.

W środku światło świecy rzucało drżące cienie na ściany. Baron spał na krześle z głową opuszczoną na pierś. W kołysce leżał mały Filip, nie śpiąc, z zaciśniętymi rączkami i szeroko otwartymi oczami, pogrążony w nicości.

Renata powoli podeszła. Pochyliła się nad kołyską i wyszeptała:
— Maleńki… co tu robisz sam?