— Lena.
— Lena… — powtórzyła Isabela, jakby to imię mogło ją ogrzać.
Dziewczynka wyciągnęła torbę.
— To kanapki. Dostałam od pani z piekarni. Zawsze zostawia mi coś po zamknięciu. Możesz wziąć połowę.
Isabela poczuła, jak jej serce pęka i jednocześnie składa się na nowo. Mała dziewczynka, która nie miała nic, dzieliła się wszystkim.