W domu panował ciężki zapach stęchlizny zmieszanej z czymś słodkim, co sprawiło, że Daniel instynktownie zacisnął nozdrza. Mirela zakryła usta dłonią, powstrzymując westchnienie.
Na podłodze, obok sofy, leżała kobieta. Miała rozczochrane włosy, bladą twarz i dłonie przyciśnięte do piersi. Elena podbiegła do niej i rzuciła się na kolana.
„Mamo, sprowadziłam pomoc! Proszę, obudź się!”