Elena nigdy nie przypuszczała, że posługiwanie się językiem migowym

„Proszę milczeć, pani Herrero” – przerwał jej Julián, a jego głos był zimny jak lód. Nie odrywał wzroku od matki, która po raz pierwszy od lat śmiała się, migając coś energicznie do kelnerki. „Ta kobieta właśnie zrobiła coś, czego ja nie potrafiłem od dekady. Nawiązała kontakt z moją matką”.

Przez następną godzinę Elena stała się pomostem między światami. Carmen opowiadała o swojej miłości do malarstwa, o której syn zapomniał w ferworze budowania imperium. Julián słuchał tłumaczenia Eleny z wilgotnymi oczami. Kiedy kolacja dobiegła końca, Julián wstał i poprosił Elenę na bok.

„Pani Herrero” – zwrócił się do menadżerki, która wciąż stała nieopodal, licząc na napiwek. „Właśnie kupiłem ten budynek tydzień temu przez moją spółkę holdingową. Jest pani zwolniona za brak szacunku do pracowników. A co do Eleny...” – spojrzał na kelnerkę z głębokim szacunkiem. „Od jutra zostaje pani osobistą asystentką i tłumaczką mojej matki. Wynagrodzenie będzie pięciokrotnie wyższe. Moja fundacja pokryje też pełne koszty edukacji artystycznej pani siostry”.