Alicja stała jeszcze chwilę na progu mieszkania, trzymając klucz w dłoni. Czuła, jak jej serce bije szybciej – nie tylko z zimna, ale też z powodu nadziei, której nie zaznała od dawna. Maluch trzymał się jej szyi i cicho warczał, a jej oddech wydawał się spokojniejszy niż kiedykolwiek tej nocy.
„Dobrze, proszę pana… dziękuję” – wyszeptała, starając się nie wybuchnąć płaczem.
„Pamiętaj, że drzwi są dla ciebie zawsze otwarte. Nie bój się” – powiedział starzec, uśmiechając się łagodnie. „Masz prawo do spokoju i bezpieczeństwa, nawet na chwilę”.
Alicja skinęła głową i ruszyła w stronę domku letniskowego. Noc była chłodna, a wiatr smagał ją po twarzy, ale w sercu czuła dziwne ciepło. Klucz w jej dłoni zdawał się pulsować nadzieją. Nie była już zupełnie sama.