Wszystko zmieniło się pewnego deszczowego poranka, gdy Maria, nowa gospodyni, zauważyła coś, czego inni nigdy wcześniej nie widzieli.
Leo stał przy oknie, obserwując krople deszczu spływające po szybie. Trzymał w ręku mały samochodzik i delikatnie przesuwał go po parapecie. Co jakiś czas dotykał ucha i stukał w nie palcem, po czym patrzył na Marię wielkimi, smutnymi oczami.
Na początku kobieta myślała, że to tylko powtarzalny gest, ale coś w oczach dziecka nie pozwalało jej odejść. Przez kolejne dni zaczęła mu się uważnie przyglądać. Zauważyła, jak reaguje na wibracje, jak drży, gdy puka do drzwi, jak patrzy na usta osób, które rozmawiają. To nie było zachowanie całkowicie głuchego dziecka.