Maria poczuła, jak serce jej zamarło. Ktoś sfałszował resztę dokumentów. Na odwrocie oryginału znajdował się kolejny, znacznie nowszy formularz, podpisany przez nieznanego lekarza. Napisano na nim: „całkowita utrata słuchu – nieodwracalna”.
W tym momencie wszystko zrozumiała.
Ojciec Leo nie chciał go słuchać. Nie chciał słyszeć głosu dziecka, który przypominałby mu o kobiecie, którą stracił. Zamiast stawić czoła swojemu bólowi, Alexandru postanowił ukryć go milczeniem.
Maria poczuła mieszaninę gniewu i litości. Spojrzała na Leo, śpiącego z zabawką w ramionach, i przysięgła sobie, że nigdy więcej go nie zostawi samego.
W ciągu następnych kilku dni zaczęła z nim pracować w tajemnicy. Lekko stukała w stół, wydawała dyskretne dźwięki, próbując zobaczyć, jak zareaguje. Leo szybko się uczył. Uśmiechał się po raz pierwszy od dawna.
Ale pewnego wieczoru Alexandru nagle wszedł do pokoju.