Otwierała cicho drzwi i czekała chwilę, czy wróci.
Lekko postukiwała paznokciem w stół.
Za każdym razem Leo reagował.
Niewielko, ale reagował.
Pewnego wieczoru Maria stała w kącie kuchni z fartuchem w ręku, czując, jak ściska ją w żołądku.
„To dziecko słyszy. Słyszy, Boże!”
A jeśli zdała sobie z tego sprawę w ciągu dwóch tygodni… dlaczego nikt nie zauważył tego od lat?
Odpowiedź była tylko jedna:
Bo nikogo to nie obchodziło.
Ale dlaczego?
Co ukrywała rodzina Vasilescu?
Maria wiedziała, że nie może skonfrontować się z Alexandru bezpośrednio.
Był to typ człowieka, na którego nie można było nawet spojrzeć, a co dopiero z nim porozmawiać.
Człowiek, który żył wśród dokumentów, umów i pieniędzy, a nie wśród ludzi.
Człowiek, który miał wrażenie, że problemy znikną, jeśli się odpowiednio zapłaci.
Pewnego dnia, gdy Leo spał, Maria poszła do biura Alexandru, żeby zostawić jakieś dokumenty, tak jak ją poproszono.
Na jego biurku leżała stara, biała teczka z kawałkiem taśmy klejącej, na której widniał napis: „Analiza Leo – 2012”.
W tej chwili poczuł, jak serce wali mu w gardle.