Historia trwa dalej

Mark starannie złożył notatkę i wsunął ją z powrotem do kieszeni kurtki Tomiego. Nie przeczytał jej na głos. Słowa na niej zawarte były zbyt trudne dla dziecka. Wziął głęboki oddech i spróbował mówić spokojnie.

„Chodź, Tommy” – powiedział w końcu. „Zimno tu. Znam miejsce, gdzie możemy się ogrzać”.

Chłopiec wstał bez słowa. Wyglądało na to, że czekał na ten właśnie wyrok. Nie pytał, nie protestował. Po prostu poszedł za nim. To ciche posłuszeństwo uderzyło Marka bardziej niż panika czy płacz.