Historia trwa dalej

Nie traciła czasu. Zadzwoniła do opieki społecznej, a potem do znajomej z centrum okręgowego, która pracowała z rodzinami zastępczymi. Krótko opowiedziała mu wszystko: o lesie, o liście i o imieniu Alex.

„Pójdę” – padła odpowiedź. „Ale jeśli ten człowiek jest niebezpieczny, dziecko nie może zostać samo ani na chwilę”.

Noc mijała powoli. Tomi zasnął na składanym łóżku, ściskając palcami skraj płaszcza Marka. Mark siedział przy piecu, obserwując żarzące się węgle i podnosząc głowę na każdy dźwięk.

O świcie ciszę przerwał ryk motocykla. Zatrzymał się zbyt blisko. Márk zgasił światło i wyjrzał przez okno. Przed domem leśniczego zaparkowany był czarny SUV. Wysiadł z niego wysoki, zdezorientowany mężczyzna.

Aleks.

„Wiem, że tu jesteś!” krzyknął. „Oddaj mi to dziecko! To moja rodzina!”