Idę na imprezę do pięciogwiazdkowego hotelu

Tej nocy długo rozmyślałam. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam zmęczoną kobietę z rękami spierzchniętymi od detergentu i niedbale związanymi włosami. Nie byłam już młodą kobietą, która tańczyła z nim na weselach i śmiała się do rana. Byłam tylko cieniem kobiety, która kochała go bezwarunkowo.

Ale coś we mnie zapłonęło. Nie z dumy, ale z potrzeby przypomnienia sobie, kim jestem. Otworzyłam starą szafę, wyjęłam prostą beżową sukienkę i zaczęłam ją przerabiać igłą i nicią, które trzymałam do napraw. Po godzinie wyglądała przyzwoicie. Związałam włosy w schludny kok i znalazłam w szufladzie starą szminkę. Starannie ją rozprowadziłam, a następnie nałożyłam maseczkę na twarz – to była impreza tematyczna, a to miał być mój idealny sojusznik.