Instynkt silniejszy niż prawo: Ostatni wartownik

— Coś jest nie tak — mruknął Elias, patrząc na psa, który teraz, przytrzymywany przez dwóch strażników, zaczął cicho skomleć, wciąż wskazując nosem na brzuch kobiety. — Wezwijcie lekarza z terminalu. Teraz!

II. Obraz, który uciszył wszystkich

Doktor Aris przybył z przenośnym aparatem USG. W pokoju panowała gęsta cisza, przerywana tylko ciężkim oddechem Maxa, który leżał przy drzwiach, nie spuszczając wzroku z Sofii.

— Skarży się pani na jakieś bóle? — zapytał lekarz, smarując brzuch Sofii chłodnym żelem.

— Tylko trochę mi słabo... myślałam, że to stres — odpowiedziała cicho.

Gdy głowica dotknęła skóry, na małym, czarno-białym ekranie pojawił się obraz. Doktor Aris nagle przestał się uśmiechać. Przysunął monitor bliżej, a jego brwi zrosły się w wyrazie głębokiej koncentracji.

— Mój Boże — szepnął.

Elias podszedł bliżej. Nie był lekarzem, ale widział pulsowanie, które wydawało się zbyt szybkie, chaotyczne.

— Co się dzieje?

— To nie dziecko jest problemem — powiedział doktor Aris, a jego głos drżał. — Sofia, masz tętniaka tętnicy macicznej. Jest ogromny. I właśnie zaczął pękać.

W pokoju zapadła grobowa cisza. Tętniak tętnicy macicznej w ciąży to cichy morderca. Często nie daje żadnych objawów, dopóki nie jest za późno. Gdyby Sofia wsiadła do samolotu, zmiany ciśnienia podczas startu spowodowałyby natychmiastowy krwotok wewnętrzny. Na wysokości dziesięciu tysięcy metrów, bez dostępu do sali operacyjnej, zarówno Sofia, jak i jej dziecko, zginęliby w ciągu kilku minut.