Alina grzebała w skrzynce z narzędziami, czując delikatny zapach oleju maszynowego i zimnego żelaza. Każdy śrubokręt i każdy patent był na swoim miejscu, jakby Sorin był tam wcześniej, z jego uważnym spojrzeniem i skrupulatnym tonem.
— Aha, znalazłam! — powiedziała, podnosząc młotek i uśmiechając się przelotnie.
Ale kiedy się odwróciła, zobaczyła Mihaia wpatrującego się w zdjęcie na półce — zdjęcie z ich ślubu. Wydawał się zamyślony, z wyrazem twarzy, którego nie dało się odczytać.