— Ten Sorin… nie łowi ryb. Jest w Pitesti, z kobietą. Jestem jego hydraulikiem od jakiegoś czasu. Dziś wezwano mnie do naprawy rury w jej mieszkaniu. I widziałam ich razem.
Alina poczuła, jak powietrze zastyga jej w piersi.
— Jesteś pewna? — wyszeptała.
— Wolałabym nie. Ale tak.
Cisza, która nastąpiła, była ciężka jak ołów. Alina osunęła się na krzesło, a jej oczy napełniły się łzami. Wszystko wokół niej rozpadało się w pył.
Mihai podszedł powoli, bez słowa położył jej dłoń na ramieniu. Nie unikała go już. Płakała bezgłośnie, a on stał obok niej, jak człowiek, który wie, co znaczy ból.