Teresa patrzyła na niego ciepłym wzrokiem kobiety, która wiele w życiu widziała. Nic nie powiedziała, ale jej spojrzenie dodało Dinu odwagi, jakiej nigdy nie otrzymał od dorosłego.
W warsztacie zapadła dziwna cisza. Na stołach leżało kilka narzędzi, w powietrzu unosił się zapach spalonego oleju, a neon migotał w sposób, który przypominał Dinu późne wieczory spędzone na studiowaniu broszur znalezionych w śmietniku.
Następnego dnia, kiedy wrócił, zdał sobie sprawę, że oczy ma opuchnięte ze zmęczenia. Ale to nie miało znaczenia. Jego serce biło inaczej. Miał misję.