Jeśli sprzedasz mi te czekoladki po niemiecku, dam ci sto tysięcy

Kiedy skończyła, w sali zapanowała absolutna cisza.

Hans był pierwszy, który zaczął klaskać. Nie głośno. Prosto. Potem jeszcze ktoś. I jeszcze ktoś.

Radosław został z lekko otwartymi ustami. Uśmiech zniknął.

— Skąd…? — jąkał się.

— Moja mama pracowała przez wiele lat w niemieckiej rodzinie — powiedziała dziewczynka. — Nauczyła mnie wieczorami, kiedy wracała zmęczona.

Hans wstał.

— Mówi lepiej niż wielu menedżerów, których znam — powiedział. — I z większą duszą.