„Powinieneś wiedzieć, panie dyrektorze, że to nie pieniądze czynią człowieka bogatym. To charakter. Chciałem tylko zobaczyć, ile szacunku ludzie wciąż mają dla uczciwej pracy”.
Potem zwrócił się do Carli. „Byłaś jedyną osobą, która choć przez chwilę szczerze się uśmiechnęła. Od dziś jesteś nową kierowniczką recepcji”.
Marius spuścił głowę, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
Sebastian rozejrzał się po luksusowym lobby i dodał: „Od dziś ten hotel powita każdego, kto przyjedzie z czystym sercem, niezależnie od tego, czy ma drogi garnitur, czy strój roboczy. Bo prawdziwa elegancja zaczyna się w duszy”.
Potem wyszedł na taras, patrząc na miasto, które powoli budziło się do życia.
Słońce oświetlało jego zmęczoną, ale pogodną twarz. Nie musiał nikomu niczego udowadniać. Znał swoją wartość.
A wszyscy, którzy go osądzali tego ranka, nauczyli się lekcji, której nigdy nie zapomną: nigdy nie lekceważ prostego człowieka – to on może płacić ci pensję.