Wzięła worek na śmieci i zaczęła zbierać. Jeden, potem drugi. Dziesięć worków. Wyrzuciła wszystko – szklanki, talerze, poduszki, wspomnienia. Z każdym ruchem czuła, że pozbywa się nie tylko bałaganu, ale i wstydu.
Kiedy Andriej wrócił do domu, zatrzymał się w drzwiach z szeroko otwartymi oczami: „– Co ty robisz, Natalio?!” „– Sprzątam. W końcu sprzątam wszystko, co od dawna wymagało sprzątania”.
„– Zwariowałaś! Gdzie są moje rzeczy?” „– Tam, gdzie powinny być – w śmietniku. Kiedy pozwoliłaś siostrze deptać mój dom, wyrzuciłaś też wszystko, co razem zbudowałyśmy”.
Ina wyszła z sypialni, wściekła, z rozczochranymi włosami: „– Zwariowałaś, co?!” Natalia spojrzała na nią z rozbrajającym milczeniem: „– Nie. Obudziłam się. Spakuj się i wynoście się, obie.”
„– Co masz na myśli mówiąc, że wyjeżdżamy?!” – Andriej zaśmiał się nerwowo. „– Proste. Zapłaciłem czynsz, rachunki, wszystko. Ty i twoja siostra płaciłyście tylko słowami. Teraz płacicie wyprowadzką.”
Ina próbowała ją obrazić, ale Natalia otworzyła drzwi szeroko. „– Wynoś się. Już.”
Zawahały się, ale w jej spojrzeniu nie było miejsca na dyskusję. To było spojrzenie kobiety, która osiągnęła kres cierpliwości.