„Kiedy dziadek przyszedł po moim porodzie, jego pierwsze słowa ....
„Pieniądze?” – zapytał w końcu Mark łamiącym się głosem. „Co… jakie pieniądze?”
Dziadek wyprostował się, a jego twarz pokryła się gniewem, jakiego nigdy wcześniej u niego nie widziałem. „Nie udawaj głupiej. Claire nic nie dostała. Ani jednego dolara. I chyba właśnie zrozumiałem, dlaczego”.
W pokoju zapadła cisza. Nawet dziecko przestało się wiercić. A potem dziadek powiedział coś, co przyprawiło mnie o dreszcze…
„Naprawdę myślisz, że nie wiem, co robisz?”
Napięcie w pokoju stało się tak wielkie, że nie mogłam oddychać. Dłonie Marka zacisnęły się na torbach z zakupami, a wzrok Vivian powędrował w stronę drzwi, jakby kalkulowała szanse na ucieczkę od rozmowy.