Kiedy przygarnęłam psa ze schroniska, nie wyobrażałam sobie, że będzie

Miała na imię Luna — była chuda, miała zawsze czujne oczy i bała się każdego głośnego dźwięku. W schronisku mówiono mi, że jest „problematyczna”: mało jadła, nie bawiła się, nie ufała ludziom. Ale kiedy wyciągnęłam do niej rękę, delikatnie dotknęła jej pyszczkiem — i wtedy wszystko stało się jasne.

Przez pierwsze kilka tygodni Luna prawie nie wychodziła za drzwi. Spała bardzo niepewnie, zrywając się na najmniejszy szelest, jakby wciąż czekała, aż ją zabiorę z powrotem. Ale pewnej nocy obudziłem się, bo ciężko dyszała mi przy uchu i szarpała zębami za rękaw piżamy. Zirytowany, machnąłem ręką, przewróciłem się na bok… i nagle poczułem ostry ból w piersi.