Kierowca autobusu szkolnego co rano zauważa płaczącą dziewczynkę

Ion oniemiał. Spojrzał na nią, jakby była jego własnym dzieckiem.

— Wiedz, że nie jesteś sama — powiedział cicho, a jego głos drżał.

Patrzył, jak odchodzi, małymi, ale pewnymi krokami, w stronę szkoły. I po raz pierwszy, odkąd ją poznał, zobaczył, jak lekko się uśmiecha.

Nie był to szeroki uśmiech, ale to był początek.

Prawda jest taka, że ​​czasami największe zmiany zaczynają się od drżącego listu i od mężczyzny, który postanawia nie oglądać się za siebie.

I Ion Munteanu wiedział tego dnia, że ​​postąpił słusznie.