Ion stał nieruchomo przez kilka sekund, trzymając paczkę w dłoni. W głowie kłębiły mu się najróżniejsze myśli. Nie mógł pojąć, jak czternastoletnia dziewczyna mogła mieć coś takiego. To nie była jego sprawa, ale coś głęboko w nim podpowiadało mu, że nie powinien tego ignorować.
Odłożył paczkę dokładnie tak, jak ją znalazł, usiadł za kierownicą i siedział w milczeniu, wsłuchując się w pracujący silnik. Twarz Raluki wciąż pojawiała mu się w myślach – blada twarz, zaczerwienione oczy, ta ciężka cisza.
Tej nocy Ion nie mógł spać. Ciągle kręcił się z boku na bok, zastanawiając się, czy coś powiedzieć, czy nie. „A co, jeśli źle zrozumiałem? A co, jeśli to coś głupiego? Ale… a co, jeśli to coś poważnego, a ja milczę?”