Obserwowałam, jak mówi, jak stara się wyglądać na silną. Ludzie jej słuchali, ale w ich oczach malowało się zwątpienie. Na wsi nic nie pozostaje długo tajemnicą.
Zrobiłam krok w jej stronę.
„Cassandra” – powiedziałam cicho, tak żeby tylko ona mogła mnie usłyszeć. „Zdajesz sobie sprawę, co mówisz, prawda?”
„Doskonale” – powiedziała. „Mam dowód”.
Uśmiechnąłem się. Uśmiech, który na chwilę ją zaniepokoił.