Za drzwiami wąski korytarz, oświetlony przez migoczącą żarówkę. Zapach przypalonego mięsa i taniego detergentu. Z kuchni dochodzą podniesione głosy, metal uderzający w metal, a Daniel stąpa powoli, jak człowiek, który wie, że każdy krok może prowadzić do nieprzyjemnego odkrycia.
Joanna czeka przy starym lodówce, wzrok skierowany w podłogę. Gdy go widzi, prostuje się i pociera dłonie, jakby zbierała odwagę.
— Panie… wiem, kim pan jest, szepcze. Nie chciałam przyciągać uwagi, ale musiał pan się dowiedzieć.
Daniel unosi brew.