Kobieta karmiła bezdomne trojaczki; lata później

Mała restauracja z jej nazwiskiem.

„Bo to, co położyłaś nam na talerzach, podtrzymywało nas przy życiu” – powiedział Mihai.

„A to, co położyłaś nam w sercach, uczyniło nas ludźmi” – dodała Ioana.

Simonka płakała wtedy na chodniku.

Bez wstydu.

Para znad ryżu wciąż się unosiła.

Ulica nie była już tunelem.

To był początek.