Mała restauracja z jej nazwiskiem.
„Bo to, co położyłaś nam na talerzach, podtrzymywało nas przy życiu” – powiedział Mihai.
„A to, co położyłaś nam w sercach, uczyniło nas ludźmi” – dodała Ioana.
Simonka płakała wtedy na chodniku.
Bez wstydu.
Para znad ryżu wciąż się unosiła.
Ulica nie była już tunelem.
To był początek.