Misza skinął głową, wciąż nie rozumiejąc.
Notatnik pozostał ukryty w walizce. Nie tknęliśmy go.
Aż do dnia, w którym Misza skończył szesnaście lat.
Misza skinął głową, wciąż nie rozumiejąc.
Notatnik pozostał ukryty w walizce. Nie tknęliśmy go.
Aż do dnia, w którym Misza skończył szesnaście lat.
Był jesienny poranek. Liście przyklejały się do butów. Misza stał prosto, wyższy ode mnie.
„Mamo” – powiedział spokojnie – „wiem, że się tu nie urodziłem”.
Poczułem, że moje serce przestało bić.
„Kto ci powiedział...?
” „Nikt”. Uśmiechnął się słabo. „Ale wiem. I jestem gotowy”.
Weszliśmy na strych. Kurz tańczył w świetle. Peter postawił walizkę przed sobą.
„Czas już najwyższy” – powiedział po prostu.
Czarny notatnik był dziennikiem. Daty. Imiona. Miejsca. Pospiesznie wklejone zdjęcia. Bilety lotnicze. Przekreślone adresy. A przede wszystkim… dowody.
Irina napisała zdecydowanym pismem:
„Zabili Siergieja. Oficjalnie wypadek. W rzeczywistości egzekucja.