Kontynuacja historii

Poranek przywitał Adrianę lepką MGŁĄ i dźwięczącą pustką w mieszkaniu. Tiago nie wrócił. Nie wiedziała, gdzie spędził noc — na kanapie u Beatrice czy w tanim hotelu, ale jedno wiedziała na pewno: stare klucze nie powinny już dotknąć tego zamka.

Numer do ślusarza znalazła jeszcze zanim wypiła pierwszą kawę. Ręce drżały jej, gdy tłumaczyła zlecenie, ale głos miała jak stal. Po godzinie ktoś zapukał do drzwi.

— Jest pani pewna? — zapytał ślusarz, mężczyzna o zmęczonych oczach, zerkając na drogie wykończenie drzwi. — Zamek jest dobry.

— Proszę założyć najtrudniejszy — ucięła Adriana. — I taki, który od środka da się zablokować na amen.