Kontynuacja historii

Metaliczny zgrzyt wiertła o metal odbijał jej się w piersi. Każdy obrót śruby wydawał się uderzeniem młota w ich małżeństwo, ale z każdą chwilą oddychało jej się łatwiej. Gdy ślusarz wyszedł, Adriana położyła na komodzie trzy nowe klucze — zimne, ciężkie, pachnące olejem maszynowym.

Wieczór przyniósł nieuniknione. Kliknięcie klamki po drugiej stronie. Bezskuteczne. Kolejne kliknięcie — już bardziej nerwowe.

— Adri, otwórz! — głos Tiaga zza drzwi był zagubiony. — Co to za żarty? Klucz nie pasuje!

Adriana podeszła do drzwi, ale ich nie otworzyła. Przez drewno czuła jego obecność i kłujący, trujący wzrok Beatrice, która na pewno stała obok.