Kowboj oddał swojego jedynego konia rannej kobiecie z plemienia Apaczów

…jedno słowo, uniósł prawą rękę na znak pokoju. Sorin pozostał nieruchomy, czując, jak zasycha mu w ustach. Wojownik gestem dał mu znak, żeby się nie bał. Po chwili pozostali również zeszli, w niemal świętej ciszy, niczym cienie poruszające się na wietrze.

Ana była wśród nich. Szła wspierana przez inną kobietę, a na jej twarzy malowała się wdzięczność. Na widok Sorina uśmiechnęła się, lekkim, ale pełnym blasku uśmiechem. Wtedy starzec przemówił łamaną, ale wyraźną rumuńską mową:

„Uratowałeś życie mojej córce. Tutaj nikt nie pozostaje dłużny”.