Pewnego ponurego poranka, gdy wszystkie eleganckie damy wróciły ze swoimi planami, Ana zobaczyła małego Leo skradającego się do ogrodu z zepsutym samochodem w ręku. Usiadł przy starej fontannie i wpatrywał się w przestrzeń, jakby jego świat się tam skończył. Ana ani przez chwilę nie myślała o nagrodzie ani o słowach wypowiedzianych przez ojca. Podeszła powoli, cichym krokiem i zapytała tylko:
- Czy twój samochód się zepsuł?
Chłopiec nie odpowiedział, tylko mrugnął. Ana usiadła na trawie obok niego i zaczęła nucić starą piosenkę, którą mama śpiewała jej, gdy była mała. Była to prosta, ciepła, kołysankowa melodia. Leo po raz pierwszy podniósł wzrok.