„Ktokolwiek zmusi mojego syna do mówienia, poślubi mnie!”

– Tato, patrz! Zaśpiewał dla mnie!

Czas się zatrzymał. Gabriel oniemiał, a wszyscy wokół zamilkli. To słowo – „tato” – było wszystkim, co chciał usłyszeć. Podszedł do Any z wilgotnymi oczami i drżącymi rękami.

– Jak to zrobiłeś?

Uśmiechnęła się lekko i powiedziała:
– Nie kazałam mu mówić, proszę pana. Po prostu go słuchałem.

W tym momencie Gabriel zrozumiał, jak bardzo się mylił. Ani pieniądze, ani sława, ani obietnice nie mogły uleczyć bólu jego syna. Tylko dobroć prostego serca, które umiało kochać bez proszenia o nic.