Kupił pannę młodą, którą wszyscy odrzucili

Droga w góry była długa i cicha.

Koła wozu skrzypiały, niebo ciemniało, a worek na głowie Liwii stał się drugą skórą. Nie śmiała pytać o nic. Liczyła kroki, oddechy, bicie serca. Mężczyzna szedł obok niej, uważnie obserwując drogę, bez pośpiechu.

Kiedy dotarli, deszcz już zaczął padać.

Poczuła, jak ktoś jej pomaga zejść. Ręka rozwiązała jej węzeł. Materiał się zsunął.

Liwia zamrugała, oślepiona światłem.