Od tego momentu wszystko zaczęło mi ciążyć.
Czułem, że trzymam kciuki za wszystkich, a nikt za mnie.
Minęły lata i przyzwyczaiłem się do tego męczącego rytmu.
Pracowałem, studiowałem, płaciłem.
W pewnym momencie nie miałem nawet czasu, żeby zapytać siebie, czy to właściwe.
To było moje życie i tyle.
Po ukończeniu studiów dostałem dobrą pracę jako spawacz.