— To twój dom. Ciesz się nim.
I wtedy poczułem, po raz pierwszy w życiu, że nie jestem już sam.
Tego wieczoru wyjąłem Chargera dziadka z garażu. Umyłem go, wytarłem i zostawiłem przed domem, silnik powoli pracował na wysokich obrotach.
Słyszałem śmiech dziadka:
— Mówiłem ci, chłopcze. Masz kręgosłup. Zawsze miałeś.
I w końcu uwierzyłem w to, co mówię o sobie.