— Marian… ten dom nie jest twoim schowkiem. To mój dom.
Zamilkł.
Potem powiedział:
— Ostatnio stałeś się silniejszy.
Tak.
Ale nie dlatego, że chciałem.
Bo mnie nauczyłeś.
Minęły miesiące.
Moi rodzice mieli trudności z zaakceptowaniem tej sytuacji.
Ale pewnej niedzieli mój ojciec przyszedł do mnie sam.
— Luca… byliśmy wobec ciebie niesprawiedliwi. Wiem o tym. Nie chciałem, żeby to tak wyszło.
I po raz pierwszy zobaczyłem go szczerze.