Kupiłem dom nie mówiąc o tym rodzicom

Ten dom jest mój.
Zapłaciłam za niego.
Zapracowałam na niego.
Mieszkam tutaj.
Marian ma własne życie. Ja mam własne życie.

Mama spróbowała ponownie:

— Luca, nie bądź samolubny.

Potem powiedziałam coś, czego nigdy nie spodziewałam się powiedzieć:

— Nie jestem samolubna. W końcu jestem niezależna. Dokładnie tego chciałaś, prawda?

Wyszli wściekli.
Nie odbierali mojego telefonu przez trzy dni.
Czułam się winna, ale jednocześnie… wolna.

A potem, pewnego wieczoru, kto do mnie dzwoni?
Marian.

— Słyszałem, że się przeprowadziłeś. Brawo, bracie. Ale… masz miejsce na podwórku na schowek? Bo nie mamy już miejsca.

Położyłem dłoń na czole.