Kupiłem dom nie mówiąc o tym rodzicom

— Powinieneś był nam powiedzieć — powiedział.

Wiesz, że Marian potrzebuje więcej miejsca dla dzieci. Ten dom byłby dla niej dobry.

Na chwilę osłupiałem.
Zaśmiałem się, myśląc, że to żart.

Nie był.

Mama kontynuowała:

— Możesz też wynająć gdzieś w pobliżu. To nic wielkiego. Marian ma własną rodzinę, własne obowiązki… jego dzieci muszą dorastać w stabilnym miejscu.

Czułam, jak krew się we mnie gotuje.
Całe jego dzieciństwo, całe dorastanie, całe studia – wszystko to przewijało mi się przez głowę jak film.

Wzięłam głęboki oddech.

— Nie.