Kupiłem tort dla bezdomnego starca na jego urodziny

Ten sam starszy mężczyzna stał w drzwiach, w suchym ubraniu i z psem na rękach. Ale teraz wyglądał inaczej. Miał na sobie czystą koszulę, elegancki kapelusz i uśmiech, który coś ukrywał.

„Dzień dobry pani” – powiedział. „Mam nadzieję, że pani nie przeszkadzam, ale musiałem powiedzieć prawdę”.

Stałam tam z ręką na klamce, nie odzywając się ani słowem. Loredana również wyszła z salonu, przecierając oczy.

„Ten pan z psem!” – zawołała.

Zaśmiał się.