– Moja żona zmarła trzy miesiące temu – kontynuował. Byliśmy małżeństwem przez pięćdziesiąt lat. Zanim odszedł, powiedział mi: „Wasiliju, jeśli pewnego dnia poczujesz, że świat stracił sens, znajdź dobrego człowieka i pomóż mu uwierzyć, że dobro istnieje”. Chciałem sprawdzić, czy tacy ludzie jeszcze istnieją na ziemi.
Oczy mi zwilgotniały.
– A ty siedziałeś tam… tylko po to, żeby patrzeć?
– Tak. Myślałem, że nikt mnie nie zauważy. Ale ty… i ta mała dziewczynka… zatrzymaliście mnie, wysłuchaliście, uśmiechnęliście się. To było więcej, niż dostałem od kogokolwiek, odkąd zostałem sam.
Czułem, jak mój głos drży.
– Nie zrobiłem nic szczególnego.
– Zrobiłeś więcej, niż myślisz.
Potem wyjął z kieszeni białą kopertę i podał mi ją.
– To dla ciebie.
– Nie, nie mogę jej wziąć…
– Proszę – powiedział. Otwórz ją, jak wyjdę.