— Leno, jesteśmy już przy bramie — szwagierka nie wiedziała, że zamiast gospodyni powita ich alabai. — Lenka, czemu nie odbierasz telefonu? Jesteśmy już na Noworiżskim! Została godzina, nastawiaj czajnik! — głos Iriny, mojej szwagierki, był tak dźwięczny, że musiałam ściszyć głośność, żeby głośnik nie trzeszczał.

Gdzieś tam, na trasie, samochody zawracały w stronę hotelu. Po raz pierwszy od wielu lat będą musieli zapłacić za swój wypoczynek.

Czy postąpiłam okrutnie? Być może.

Sprawiedliwie? Tak.

Czasem, żeby odzyskać własne życie, trzeba po prostu zmienić zamki. I nie tylko w drzwiach daczy, lecz także we własnej duszy.

Nalałam sobie gorącej herbaty z cytryną, włączyłam lampki na choince i szczerze uśmiechnęłam się do swojego odbicia w ciemnej szybie.

Nowy Rok będzie cichy. I będzie mój.

A jak wy postąpilibyście na miejscu Jeleny? Czy należało uprzedzić rodzinę wcześniej, wiedząc, że wybuchnie skandal, czy taki „zimny prysznic” to jedyne, co działa na bezczelnych ludzi?