Lenuta zamiatała podwórko, gdy ktoś zapukał do furtki

Lenuta przestała nalewać wisienkę.

— To na co byś chciała?

Marian wzruszył ramionami.

— Na kogoś prawdziwego.

Zapadła cisza.

Julia poczuła, jak jej policzki czerwienią się. Po raz pierwszy nie obchodziło jej, że nie jest taka szczupła jak na zdjęciach. Że nie ma niebieskich oczu. Że kanapka wciąż jest w połowie zjedzona na jej talerzu.

— Wiesz… Ja też nie jestem blondynką — powiedziała powoli. — I żadną modelką.

— Zauważyłam — uśmiechnął się.

Lenuta wybuchnęła śmiechem.

— No i widzisz? Już mówisz jak normalni ludzie.