Lina długo siedziała na podłodze, nie mogąc się ruszyć.

Telefon zadzwonił wcześnie rano. Na ekranie wyświetliło się imię jej wujka.

— Lina, wezwała nas notariuszka… — jej głos był napięty, jej zwykły protekcjonalny ton zniknął. — Mówi, że znaleziono jakieś dodatkowe zabezpieczenie. Czy ty… wiesz coś na ten temat?

Lina spojrzała na dokumenty ułożone w rzędzie na stole i po raz pierwszy od dłuższego czasu spokojnie się uśmiechnęła.

„Wiem” – odpowiedział. „Bardzo dobrze”.

Miesiąc później spotkali się ponownie. Te same twarze. Ten sam pokój. Ale atmosfera była zupełnie inna. Dom i ziemia, które już w myślach sprzedali, nagle stały się przedmiotem kontroli prawnej.