Lina odłożyła list i sięgnęła po metalowe pudełko. Zamek otworzył się bez trudu, jakby czekał na ten moment. Otworzył się z cichym kliknięciem.
W środku leżały starannie ułożone dokumenty. Umowy. Wyciągi bankowe. Akty własności. I gruba koperta z gotówką – ciężkie banknoty z różnych roczników. Lina instynktownie je policzyła. Liczby przyprawiały ją o zawrót głowy.
Ale to nie pieniądze go najbardziej zszokowały, ale dokument. Odrębny testament, poświadczony notarialnie i sporządzony pięć lat wcześniej. Stwierdzał w nim czarno na białym: cały majątek ruchomy i nieruchomy, niewymieniony w testamencie, należał do wnuczki Liny .