Liza długo siedziała na zimnej ziemi, ściskając w dłoniach swoje znale

Liza długo siedziała na zimnej ziemi, ściskając w dłoniach swoje znalezisko.

Pismo było nierówne — jakby pisał człowiek, któremu trudno już utrzymać długopis. Papier nasiąkł czasem, ale każde słowo jakby parzyło.

„Wybacz”.

Szeptała to na głos, jakby mu odpowiadała.

Wybacz — że nie zdążyłam powiedzieć dziękuję.

Wybacz — że tamtego ostatniego dnia trzasnęłam drzwiami.