Zamilkłem, choć serce waliło mi w piersi, jakby chciało wyskoczyć. Nie miałem zamiaru się mścić, nie przyszedłem prosić o pieniądze, chciałem tylko, żeby pamięć mojego ojca została uszanowana. Nie mogłem już zmienić tego, co się stało, nie mogłem go przywrócić do życia, ale przynajmniej nie mogłem pozwolić, żeby po nim podeptali.
Po kilku bolesnych sekundach prawnik uniósł dokument i powiedział wyraźnie:
— Szanowny Panie, Pański ojciec podpisał ten akt przed notariuszem, jest on opatrzony datą i uwierzytelniony przez świadków. Jest to oficjalne oświadczenie, które stwierdza, bez interpretacji, że życzy Pan sobie być osobiście obecny przy otwarciu testamentu, niezależnie od sprzeciwu kogokolwiek.
Widziałam, jak krew napływa do policzków macochy. Kuzynki spojrzały na siebie, zupełnie nieprzygotowane na to, co miało nastąpić.
— To niemożliwe! — podniosła głos. — To ściema! Mój brat jest policjantem, wiem, jak to działa!
Ale prawnik spokojnie wręczył jej uwierzytelnioną kopię.