Macocha nie pozwoliła mi pożegnać się z ojcem

Wtedy po raz pierwszy przemówiłam szczerze:

— Nie chcę, żebyś mi cokolwiek dawał. Zatrzymaj pieniądze, dom, ziemię, cokolwiek zechcesz. Chcę tylko, żeby to, co napisał mój ojciec, było uszanowane i żebyś dał mi spokój. To wszystko. Jeśli chcesz, żeby to było twoje, weź to. Nie sprzedam się za kilkaset tysięcy lei.

Cisza przerodziła się w szok.

Prawnik spojrzał na mnie z szacunkiem:
— To twój wybór, ale ze względu na proces sądowy musisz podpisać.

Podpisałem bez wahania.