Mała dziewczynka płakała i błagała: „Mamo, jest za gorąco!”. Nagle

Tej nocy światła w redakcji dużej gazety rozbłysły jasnym blaskiem. Patricia weszła, położyła pendrive na biurku redaktora i spojrzała mu prosto w oczy z niezachwianą determinacją. Czas zrzucić maskę. Tymczasem gdzie indziej Elena podniosła słuchawkę i zadzwoniła bezpośrednio do Javiera. Jej głos był zimny jak stal. „Pokażę mu, jak stracić wszystko w jeden dzień”.

Tego ranka sąd był pełen. Dziennikarze tłoczyli się przed drzwiami. Kamery skupiły się na długim sznurze czarnych samochodów. Dźwięk głośników i gwar gapiów rozbrzmiewał w dusznym letnim powietrzu. Proces Valdivii stał się centrum uwagi całego miasta.

W głównej sali rozpraw wszystkie miejsca na galerii były zajęte. Po lewej stronie weszła Elena w ciemnofioletowej sukience, z starannie ułożonymi lokami na włosach i oczami błyszczącymi sztucznym urokiem. Usiadła przy stole oskarżonych, tuż obok niej Clara i Marcos, a ich miny emanowały arogancką pewnością siebie.

Clara pochyliła się w stronę szwagra, szepcząc z przebiegłym uśmiechem. Cyrk zaraz się zacznie. Marcos skrzyżował ramiona, rzucając szybkie spojrzenie reporterom. Media to łykną. Jak tylko Elena uroni kilka łez, ludzie od razu jej uwierzą. Po drugiej stronie korytarza Ricardo siedział prosto.

Miał na sobie ciemnoniebieski garnitur, z poważną i zimną twarzą, choć jego dłonie lekko drżały pod stołem. Obok niego siedział prawnik Miguel, mężczyzna w średnim wieku, znany ze swojej uczciwości, który rzadko przyjmował sprawy dotyczące bogatej elity, ale tym razem się zgodził. Bystre spojrzenie Miguela, jego stanowczy, głęboki głos, a przede wszystkim jego niezachwiane przekonanie, że sprawiedliwości nie da się kupić, napełniły salę ciężarem.

Ricardo odwrócił się, by spojrzeć za siebie. Sofia siedziała na wózku inwalidzkim wśród widzów. Dziewczynka miała na sobie jasnożółtą sukienkę, a dłonie mocno zaciskały się na obręczach kół. Jej oczy mrugały z niepokojem i determinacją. Kiedy spotkała wzrok ojca, Sofia zacisnęła usta i lekko skinęła głową.

Młotek uderzył. Sędzia, srebrnowłosa kobieta o surowej postawie, przemówiła stanowczo: „Rozprawa otwarta. Panie Valdivia, czy ma pan coś do powiedzenia w sprawie postawionych panu zarzutów?”. Ricardo wstał. Odgłos szurających krzeseł rozniósł się po sali rozpraw.