Sędzia spojrzał na Ricarda, a następnie surowo powiedział: „Natychmiast przedstaw dowody fotograficzne”. Miguel skinął głową. Patricia wstała z galerii dla publiczności, zrobiła krok naprzód i trzymała w dłoni mały pendrive. Położyła go na dłoni sędziego. Dysk połączył się z dużym ekranem. Zielona lampka migała klatka po klatce, gotowa do pojawienia się, a prawda miała zostać ujawniona. Duży ekran z przodu sali rozpraw rozświetlił się.
Wszystkie oczy zwróciły się w jej stronę. Rozległ się cichy pisk. Potem obraz wyostrzył się. Kamienne schody przed rezydencją Valdivia. Sofia siedziała na wózku inwalidzkim z pochyloną głową. Pojawiła się Elena, z twarzą płonącą gniewem. Potem obraz stał się zbyt wyraźny, by go zaprzeczyć. Obie ręce wyciągnęły się gwałtownie do przodu.
Wózek inwalidzki zakołysał się, a Sofia spadła ze schodów. Przeszywający krzyk Sofii rozbrzmiał echem po sali, przeszywając dreszcz. Potem rozległ się szloch chłopca, drżący i chrapliwy, przerywając ciszę. Publiczność w tylnych rzędach jednogłośnie wstrzymała oddech; niektóre głosy wybuchły, nie mogąc się powstrzymać.
O mój Boże, jakie to okrutne. Niepełnosprawne dziecko, a i tak to zrobiła. Młody, rozczochrany dziennikarz siedzący w pierwszym rzędzie pochylał twarz nad laptopem, jego palce śmigały po klawiaturze. Na ekranie zaczął pojawiać się nagłówek wytłuszczonym drukiem. Zła macocha zdemaskowana.
Valdivia nie będzie milczała. Elena zerwała się na równe nogi, szeroko otwierając oczy. Jej głos brzmiał jak ostry krzyk. Kłamstwa, wszystko zmontowane. Spiskują, żeby mnie zniszczyć. Clara chwyciła siostrę za rękę, jej twarz stężała. Próbowała przemówić, ale głos drżał jej niekontrolowanie. Moja siostra, ona po prostu próbowała ją zdyscyplinować.
Dziewczyna była bezczelna; trzeba ją było sprostować. Jej słowa rozpłynęły się w narastającej burzy gniewnych szeptów. Marcos był inny. Pochylił głowę, mocno splotł palce, pot spływał mu po czole. Kiedy odważył się spojrzeć na ekran, zadrżał. Kpiący ton, który zawsze miał w sobie, zniknął, zastąpiony strachem, który ścisnął mu gardło.
Dłoń Ricarda mocno zacisnęła się na dłoni Sofii. Pochylił się. Jego głos był stanowczy. „Nie jesteś już sama. Teraz jestem tutaj”. Sofia spojrzała na ojca. Łzy wciąż płynęły, ale w jej oczach nie było już tylko paniki. W głębi duszy ogarnęło ją dziwne uczucie. Delikatne poczucie ulgi zmieszane z drżeniem. Młotek uderzył.
Sędzia mówiła z żelazną stanowczością w głosie, a każde słowo brzmiało jak rozkaz. Dość. Na podstawie materiału wideo i zeznań świadków zarządzam zatrzymanie Eleny, Clary i Marcosa do czasu rozprawy pod zarzutem znęcania się nad dzieckiem, zniesławienia i manipulacji medialnej. Sala sądowa zadrżała.
Ochroniarze w czarnych mundurach szybko się zbliżali. Metaliczny dźwięk kajdanek zatrzasnął się na nadgarstkach Eleny. „Nie, nie możesz mi tego zrobić. Jestem ofiarą!” – krzyknęła Elena, wierzgając dziko, ale nikt już jej nie wierzył. Clara spuściła głowę, jej oczy nabiegły krwią. Marcos się zająknął. „Znajdziemy inny sposób, dobrze?” Ale nikt nie odpowiedział.