Mam 34 lata. Urodziłam Lucę, gdy miałam 22 lata

Podczas naszego tańca szydełkowa sukienka kołysała się lekko, odbijając ciepłe światło świec. Każda pętla, każda nitka, każdy szczegół był dowodem miłości.

Luca stał przy parkiecie, jego policzki wciąż płonęły, ale uśmiech był szeroki i szczery.

W jego oczach widziałam nie tylko radość.

Widziałam nadzieję.

Widziałam uzdrowienie.

Widziałam początek prawdziwej rodziny – takiej, w której nie krew czyni cię rodzicem, ale czyny, serce i odwaga, by powiedzieć przed wszystkimi:

„To dziecko jest moje”.